Samotnn-Ani się spostrzegł
Bieżnia |materace |Sok Noni
„Samotnn
Ani się spostrzegł, jak pojaśniało, jak zapaliły się i zgasły zorze. Ocknął się z zadumy ujrzawszy rąbek słonecznej tarczy nad horyzontem. Jego towarzysz, a zarazem przewodnik, zatrzymał konia.
— Jesteśmy prawie u celu.
— Gdzie — zagadnął Karol nieco podejrzliwie, jako że okolica wyglądała na bezludną, a o Cartym miał już dawniej wyrobioną opinię.
— Zaraz zobaczysz. Jeszcze kapinkę pojedziemy, ale bez pośpiechu, bo tamci, gdyby nawet dosiedli wściekłej krowy, już nas nie złapią.
Karol uśmiechnął się, po raz pierwszy od wielu godzin, ale nie zapytał, czemu to wściekła krowa ma być szybsza od konia.
— Widzisz — mówił dalej Carty — ja od początku dobrze wiedziałem, że dojdzie do awantury.
— Jakiej awantury
— Mówię o Długowłosym. Byłem akurat w saloonie, gdy wyciągnął piekielnie wypchany woreczek pełen nuggetów. Niech to diabli! — krzyknął. — Jak mogłem zapomnieć
Teraz już na pewno mają w swoich łapach to, na co polowali. Okropność!
Karol nieznacznym ruchem dłoni sprawdził zawartość kieszeni swej kurty, ale nic nie odpowiedział.
— Okropność — powtórzył Carty. — Nigdy sobie tego nie daruję. Musiałem wówczas zgłupieć. Żebyś wiedział, jakie kawały złota były w tym woreczku! Co mu się stało, Długowłosemu, że tak się chwalił Chyba stracił rozum. On, taki rozsądny chłop. Wyszli za nim z saloonu. Widziałem dokładnie. Jeden był rudy. I kumple go tak przezywali, o innych trudno coś powiedzieć, tyle że gęby mieli zakazane i spojrzenia zbójów. Nie lubię z takimi się zadawać. Wolę uczciwych ludzi.“(4)
Toto Mix |Link sponsorowany |TotoMix
„Samotnn
Ani się spostrzegł, jak pojaśniało, jak zapaliły się i zgasły zorze. Ocknął się z zadumy ujrzawszy rąbek słonecznej tarczy nad horyzontem. Jego towarzysz, a zarazem przewodnik, zatrzymał konia.
— Jesteśmy prawie u celu.
— Gdzie — zagadnął Karol nieco podejrzliwie, jako że okolica wyglądała na bezludną, a o Cartym miał już dawniej wyrobioną opinię.
— Zaraz zobaczysz. Jeszcze kapinkę pojedziemy, ale bez pośpiechu, bo tamci, gdyby nawet dosiedli wściekłej krowy, już nas nie złapią.
Karol uśmiechnął się, po raz pierwszy od wielu godzin, ale nie zapytał, czemu to wściekła krowa ma być szybsza od konia.
— Widzisz — mówił dalej Carty — ja od początku dobrze wiedziałem, że dojdzie do awantury.
— Jakiej awantury
— Mówię o Długowłosym. Byłem akurat w saloonie, gdy wyciągnął piekielnie wypchany woreczek pełen nuggetów. Niech to diabli! — krzyknął. — Jak mogłem zapomnieć
Teraz już na pewno mają w swoich łapach to, na co polowali. Okropność!
Karol nieznacznym ruchem dłoni sprawdził zawartość kieszeni swej kurty, ale nic nie odpowiedział.
— Okropność — powtórzył Carty. — Nigdy sobie tego nie daruję. Musiałem wówczas zgłupieć. Żebyś wiedział, jakie kawały złota były w tym woreczku! Co mu się stało, Długowłosemu, że tak się chwalił Chyba stracił rozum. On, taki rozsądny chłop. Wyszli za nim z saloonu. Widziałem dokładnie. Jeden był rudy. I kumple go tak przezywali, o innych trudno coś powiedzieć, tyle że gęby mieli zakazane i spojrzenia zbójów. Nie lubię z takimi się zadawać. Wolę uczciwych ludzi.“(4)
Toto Mix |Link sponsorowany |TotoMix