- Nie chodzę po ludziach i nie obwiniam
projekty domów szeregowych |Badania techniczne pojazdów |materace
„— Nie chodzę po ludziach i nie obwiniam nikogo, jeżeli nie mam pewnych dowodów w ręku.
r— A czy Stien to księdzu powiedziała Czy powiedziała, że to ja jestem ojcem dziecka
— Nie, nie chciała podać nazwiska.
— Jakim więc cudem mnie przypisuje ksiądz ten zaszczyt
— Widywano was bardzo często razem. Poza tym Stien przychodzi często do pana do pracowni.
— To prawda.
— Czy nie spacerował pan z nią w niedzielę
— Owszem, spacerowałem.
— Czy potrzeba dalszych dowodów
Vincent chwilę milczał. Potem rzekł spokojnie
— Ubolewam bardzo na tym, co mi ksiądz tu powiedział, zwłaszcza jeśli z tej przyczyny ucierpi moja młoda przyjaciółka Stien. Ale mogę księdzu zaręczyć, że mój stosunek do niej był zupełnie czysty.
— Sądzi pan, że uwierzę temu
— Nie, tego nie sądzę — odparł Vincent.
Tego wieczora oczekiwał Stien na schodach jej chaty. Reszta rodziny weszła do izby na wieczerzę. Stien przysiadła obok niego.
— Wkrótce będę miała jeszcze kogoś, kogo będziesz mógł rysować...
— Więc to prawda, Stien
— Tak, chcesz może poczuć
Wzięła jego rękę i położyła na swoim brzuchu. Vincent wyczuł dość dużą wypukłość.
— Ksiądz Pauwels zawiadomił mnie dzisiaj, że to ja jestem ojcem.
Stien roześmiała się.
— Pragnęłabym, aby tak było. Me nigdy nie miałeś na to ochoty, prawda“(3)
Koszykówka na żywo |Wakacje |mazurski park krajobrazowy
„— Nie chodzę po ludziach i nie obwiniam nikogo, jeżeli nie mam pewnych dowodów w ręku.
r— A czy Stien to księdzu powiedziała Czy powiedziała, że to ja jestem ojcem dziecka
— Nie, nie chciała podać nazwiska.
— Jakim więc cudem mnie przypisuje ksiądz ten zaszczyt
— Widywano was bardzo często razem. Poza tym Stien przychodzi często do pana do pracowni.
— To prawda.
— Czy nie spacerował pan z nią w niedzielę
— Owszem, spacerowałem.
— Czy potrzeba dalszych dowodów
Vincent chwilę milczał. Potem rzekł spokojnie
— Ubolewam bardzo na tym, co mi ksiądz tu powiedział, zwłaszcza jeśli z tej przyczyny ucierpi moja młoda przyjaciółka Stien. Ale mogę księdzu zaręczyć, że mój stosunek do niej był zupełnie czysty.
— Sądzi pan, że uwierzę temu
— Nie, tego nie sądzę — odparł Vincent.
Tego wieczora oczekiwał Stien na schodach jej chaty. Reszta rodziny weszła do izby na wieczerzę. Stien przysiadła obok niego.
— Wkrótce będę miała jeszcze kogoś, kogo będziesz mógł rysować...
— Więc to prawda, Stien
— Tak, chcesz może poczuć
Wzięła jego rękę i położyła na swoim brzuchu. Vincent wyczuł dość dużą wypukłość.
— Ksiądz Pauwels zawiadomił mnie dzisiaj, że to ja jestem ojcem.
Stien roześmiała się.
— Pragnęłabym, aby tak było. Me nigdy nie miałeś na to ochoty, prawda“(3)
Koszykówka na żywo |Wakacje |mazurski park krajobrazowy